Ostatni tydzień spędziłam w labie na oglądaniu badań,
ocenianiu i kodowaniu wyników oraz ich wprowadzaniu do bazy. Skupiłam się na DCCS - dimensional change card sort oraz
PPVT - Peabody Picture Vocabulary Test.
Klima działa mocno, więc kiedy zwykle kwadrans po piątej
(pi-em) wychodzę z budynku żeby dojść do swojego jednośladowca (no dobrze, jednośladowca prof. K., na którym, jak głoszą legendy, jeździł również prof JG ) uderza mnie powietrze o tak zaskakującej temperaturze, że przez kilkanaście sekund jestem mocno zdezorientowana. To szok, że może być tak ciepło, skoro przed chwilą było tak zimno.
W tym tygodniu natomiast bezustannie mierzymy się z danymi
i wynikami. Wszystko wychodzi nam nieistotne statystycznie,
co po wielu godzinach (także niedzielnych) kodowania jest trudno zaakceptować. Przekodowywujemy, zmieniamy zmienne na skali ilościowej na dwumodalne, dodajemy inne zmienne, rozmawiamy przy wieczornej sałatce i późnowieczornym bieganiu, bierzemy pod uwagę elementy, które wcześniej pomijałyśmy, piszemy rozpaczliwe maile do słynnej K. i mądrej A.,
"spss w praktyce" oraz "drogowskaz statystyczny" nie kurzą się w walizce, cyferki w tabelach latają przed oczami, a wyniki nie chcą być istotne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz